1. Przejdź do menu
  2. Przejdź do treści
  3. Przejdź do stopki

Wątpliwe efekty debaty „Wspólnie dla zdrowia”

„Coraz trudniej uwierzyć mi w powodzenie projektu „Wspólnie dla zdrowia”, ponieważ w cieniu toczącej się debaty podejmowane są decyzje doraźne i wycinkowe, które nie układają się w spójną całość” - powiedział Andrzej Matyja, Prezes NRL, czym zdecydowanie ożywił dyskusję podczas panelu inaugurującego kolejną odsłonę tzw. narodowej debaty o zdrowiu. Tym razem odbyła się ona w ramach V Europejskiego Kongresu Samorządów zorganizowanego w Krakowie w dniach 8 – 9 kwietnia 2019 r., a dotyczyła mechanizmu finansowania systemu ochrony zdrowia.

Otwierający sesję Minister Zdrowia, Łukasz Szumowski mówił o realizowanych założeniach strategicznych. Zwiększono nakłady, zahamowano kryzys kadrowy w ochronie zdrowia (rośnie zainteresowanie zawodem pielęgniarki, mniej pielęgniarek emigruje, zwiększono liczbę przyjęć na studia medyczne, wzrosły wynagrodzenia lekarzy), skrócono kolejki oczekujących na niektóre badania i zabiegi. W dyskusji wskazywano na ciągle aktualne długofalowe zagrożenia demograficzne, rosnące koszty technologii medycznych i świadczenia usług. Zgłoszono ogólnie słuszne postulaty stosowania mechanizmów efektywności, wprowadzenia mierników jakości leczenia, zmian systemowych i organizacyjnych, które sprawią, że zwiększenie nakładów będzie przekładać się na rzeczywiste korzyści dla pacjentów.

Na tym tle mocno wybrzmiał głos Prezesa A. Matyi, który nie krył głębokiego sceptycyzmu wobec samej idei debaty „Wspólnie dla zdrowia”. Wątpi on, by przyniosła ona konkretne efekty w postaci jasnej strategii - raczej doprowadzi do sformułowania kolejnego katalogu ogólnie słusznych, ale - są przesłanki, by przypuszczać - wzajemnie wykluczających się postulatów.

Posłużył się konkretnymi przykładami z niemalże ostatnich dni. Jeden, to narażenie systemu na niepotrzebne koszty wynikające z konieczności wycofania z dniem 18 kwietnia 2019 r. dotychczasowych druków recept. Na plus trzeba zapisać szybką reakcję uczestniczącego w debacie Wiceministra Zdrowia Macieja Miłkowskiego, który zapowiedział wydłużenie vacatio legis o rok, a de facto do czasu wprowadzenia e-recept.

Kolejny fakt z ostatnich dni to rozporządzenie Prezesa NFZ stawiające w gorszej sytuacji szpitale o wyższym stopniu referencyjności. Rzecz dotyczy zastosowania współczynnika korygującego, który podwyższa wyceny szeregu procedur medycznych wykonywanych w podmiotach pierwszego i drugiego stopnia referencyjności, dyskryminując szpitale trzeciego poziomu, dokąd często trafiają powikłania.

Inny przykład, to sposób liczenia wzrostu nakładów na ochronę zdrowia z uwzględnieniem danych sprzed dwóch lat, a nie w stosunku do roku bieżącego. „Dlaczego nie można takiego mechanizmu liczenia zastosować w stosunku do ochrony zdrowia, skoro można dla wojska?” - pytał. Apelował też, by nie zadowalać się wskaźnikiem 6 proc. PKB, gdyż poziom bezpieczeństwa to 6,8 proc PKB.

Jak podkreślił, zadaniem rządzących jest przedstawienie spójnych wariantowych koncepcji zmian w organizacji i finansowaniu ochrony zdrowia, które powinny być poddane społecznej dyskusji. Tymczasem - zauważył - jesteśmy świadkami odwrócenia ról. Strona rządowa wyręcza się innymi interesariuszami organizując roczną debatę, której efekt stoi pod dużym znakiem zapytania.

Opublikował: Rafał Hołubicki

Data: 2019-04-09 10:02:00