logo: NIL

W obliczu perspektywy raportowania zdarzeń medycznych chciałbym zawrzeć w tym felietonie szczegółową analizę rozwiązania realnego dostępu pacjenta do jego dokumentacji medycznej poprzez umożliwienie pracownikom medycznym dostępu do niej za zgodą pacjenta. Fakt, opłacałoby się to  wszystkim: pacjent nie musiałby  powtarzać badań, załatwiać kopii dokumentacji, płatnik lub pacjent nie musieliby  płacić za ponowne procedury diagnostyczne, a lekarz nie musiałby czekać na dotychczasową dokumentację nowego pacjenta. Jest to fundament całej wielkiej reformy. W wystąpieniach do MZ zaznaczaliśmy, że szybkie wprowadzenie raportowania da póki co  ograniczone benefity, gdyż pacjent nie ma narzędzia elektronicznego aby upoważnić kogokolwiek do wglądu w jego dokumentację (poza POZ i ekipami ratunkowymi , gdzie dostęp z mocy ustawy jest pełny). Ministerstwo odpisało, że wdrożyło w IKP system zgód pacjenta.

Przyjrzyjmy się więc temu systemowi:  pacjent może upoważnić konkretnego pracownika medycznego lub cały personel danej   placówki leczniczej czy apteki. Nie musi też udostępniać całej dokumentacji - może określić zakresy czasowe (nawet więcej niż jeden) , w których wytworzona dla niego dokumentacja podlega udostępnieniu. Pomińmy przy tym ilu pacjentów rzeczywiście korzysta z IKP. Dalej, jeśli pacjent ma jednego stałego lekarza, to zapewne jest to albo lekarz POZ (który takiego upoważnienia od pacjenta nie potrzebuje) albo inny lekarz-specjalista, z którym kontakt jest na tyle częsty, że wypracowane zostały już metody zapoznawania lekarza z konsultacjami lub wynikami badań.

Wiara zaś w to, że w przypadku doraźnych wizyt w innych placówkach pacjent przed pierwszą wizytą zadba o upoważnienie konkretnego medyka (o ile będzie w ogóle pewny, który medyk go przyjmie) udzielając stosownej zgody w IKP- jest wiarą zdecydowanie na wyrost. Skończy się na tym, że w przypadku konieczności sięgnięcia do wyników badań czy konsultacji wizyta będzie musiała być  odłożona i to bez gwarancji, że pacjent tego stosownego upoważnienia dokona.

Nie przemawia też do mnie bonus w postaci możliwości określenia zakresów czasowych leczenia, z którego dokumentacja może być udostępniana. Jestem bowiem zupełnie pewny, że u części pacjentów mogą występować zakresy leczenia (rodzaje specjalistów) ,  z których dokumentację pacjent może chcieć chronić przed szerszym dostępem. Ilu  pacjentów precyzyjnie wskaże zakresy dat takiego leczenia i jak dużo innych ważnych wizyt i wyników ulegnie przy okazji nieintencjonalnemu utajnieniu? Wszak zastrzegając jakiś okres pacjent zastrzeże automatycznie wszystko, co się w tym okresie zdarzyło.

W piśmie min.Goławskiej z 20 maja br pojawia się dodatkowo wątek modułu autoryzacji SMS, jaki dostawca może zaimplementować do naszego oprogramowania gabinetowego. Ideałem byłby moduł, w którym pacjent otrzymuje na swój telefon kod SMS , podaje go lekarzowi , ten wpisuje go w odpowiednie pole i dostęp zostaje odblokowany. Tymczasem z pisma min.Goławskiej wynika, że opracowanie

„obejmuje swoim zakresem specyfikację usług związanych z obsługą wniosku o nadanie uprawnień dostępu do danych medycznych pacjenta dla pracowników medycznych, z wykorzystaniem autoryzacji SMS, tj. usługę złożenia wniosku o nadanie uprawnień dla pracownika medycznego oraz usługę autoryzacji wniosku za pomocą jednorazowego kodu autoryzacji”.

Mowa jest więc o autoryzacji wniosku , a nie o autoryzacji zgody. Najprawdopodobniej więc tym SMS-em pracownik medyczny potwierdzi, że to właśnie on złożył wniosek o nadanie mu uprawnień dostępu do dokumentacji. Reszta (czyli jak pacjent rozpatruje ten wniosek) - tego się póki co nie dowiedzieliśmy.

Piszę o tym wszystkim z dwóch powodów : system upoważnień naprawdę jawi się jako zwornik całej reformy i przez to musi być jak najbardziej efektywny. Po wtóre, wielka szkoda, że nie zdecydowano się w tej sprawie na szerokie konsultacje ze środowiskiem medycznym. NRL od początku VIII kadencji najżywiej, jak może, manifestuje zainteresowanie tym tematem, tymczasem z naszej pomocy w kreśleniu architektury tej części systemu najwyraźniej zrezygnowano.

Andrzej Cisło
wiceprezes NRL

Tekst w zasadniczej części pochodzi z felietonu Autora do czerwcowego numeru Gazety Lekarskiej

Dodane: 2021-06-02, przez: AdmStom

  • wyślij znajomemu

  • Zapisz stronę
  • Wydrukuj