logo: NIL

Kiedy zaczynamy chorować, większości z nas przypomina się pani z reklamy, która miała podobne objawy i polecała doskonały „lek”. Ów „medykament” jej pomógł, a więc pomoże i Tobie. Bierzesz go bez przeczytania dołączonej ulotki, a on jak na złość nie pomaga. Wtedy przypominasz sobie, że jest „dr Google”, wpisujesz objawy i zaczynasz surfować po internecie w poszukiwaniu diagnozy. Czytając o różnych metodach leczenia zastanawiasz się, którą wybrać, skoro wszystkie są skuteczne.

Jestem lekarzem. Powiem Ci co robię, gdy zaczynam mieć problemy ze zdrowiem. Szukam wtedy dobrego lekarza w gronie znajomych po fachu lub z polecenia moich bliskich. Nie patrzę na tytuły naukowe. Muszę mu zaufać. Zależy mi na szczerej rozmowie na temat mojej choroby. Chcę poznać możliwe do zastosowania terapie oraz ich spodziewane efekty. Chcę, żeby wybrany przeze mnie lekarz cierpliwie mnie wysłuchał.

Zapewne powiesz, że takich lekarzy nie ma. Są, jedynie trzeba ich znaleźć i polecać innym. W głębi duszy nie chcemy leczyć się z „dr. Google”, który atakuje nas krzykliwymi, aczkolwiek, często przekonującymi reklamami. Wolimy przyjść do drugiego człowieka, który nas wysłucha i wyleczy. Chcemy nabrać sił do walki z chorobą, a przy tym cały czas chcemy czuć wsparcie drugiej osoby, której zależy, abyśmy wyzdrowieli.

Dr hab. n. med. Andrzej Wojnar

 

 

Ministerstwo Zdrowia: informacje i zalecenia dot. koronawirusa